Autor: / 26 paź 2015 / No comments / , , ,

Peeling z pestek malin gruboziarnisty

Idzie zima. Zawsze oznaczało to u mnie suchą skórę i wylinkę na wiosnę. Tym razem postanowiłam to zmienić i zacząć się ścierać regularnie już w lecie, przed zimą natomiast sięgnąć po mocniejsze zdzieraki i bardziej nawilżające balsamy. Dzisiaj o peelingu, który z założenia miał być na twarz, ale jest na tyle mocny, że z powodzeniem używałam go na całe ciało :) Gruboziarnisty peeling z pestek malin mam od dawna, w zasadzie kończę teraz trzecie opakowanie. Pierwsze dostałam w ramach współpracy, resztę kupowałam już sama bo ciężko mi było znaleźć na rynku coś tak mocnego i w tak przystępnej cenie, a eksperymentowanie mi się znudziło.

Zdecydowałam się na opakowanie 100g i przy co sobotnim peelingu całego ciała wystarcza mi ono na około 5 miesięcy. Zdarza mi się czasami użyć go częściej, czasami zapominam a czasami używam go też na twarz. Początkowo używałam go na wilgotną skórę, ale bardzo się sypał. Teraz mieszam odrobinę z balsamem/masłem do ciała/olejkiem i dopiero w takiej formie aplikuję na skórę. Efekt jest mocny, więc w okolicach dekoltu polecam ostrożność. Osobiście lubię mocne doznania więc mnie to niespecjalnie przeszkadza.

Po pierwszym użyciu skóra była miękka przez kilka dni. Dopiero regularne stosowanie sprawiło jednak, że efekt jest niesamowicie odczuwalny. Ciało jest ujędrnione, włoski po depilacji nie wrastają, koloryt jest ujednolicony, zniknęły krostki, skóra na kolanach zrobiła się przyjemna w dotyku i mniej szorstka. A to wszystko za mniej niż dychę. Minus? Osoby z wrażliwą skórą powinny być albo bardzo ostrożne albo zaopatrzone w coś delikatniejszego. Większość pestek jest zmielona bardzo dobrze, pojawiają się jednak czasami bardziej ostre, mocniej rysujące skórę. Tutaj powrócę jeszcze na moment do mieszania produktu z innymi kosmetykami - nie polecam używać do tego celu żelu pod prysznic, bo nawet najdelikatniejszy przesuszy skórę. Balsamy nadają się idealnie, bo rozgrzana i wymasowana skóra lepiej je wchłonie :)

Produkt ma konsystencję suchą, a opakowanie choć plastikowe nie jest super szczelne, więc zalecam nie trzymania go pod prysznicem. Zapach jest dla mnie mało wyczuwalny, więc nawet nie wiem jak go opisać. Kolor widać na zdjęciu, chociaż w zależności od światła peeling będzie bardziej brązowy/pomarańczowy. Nie puszcza koloru (bo i nie ma jak, nie jest to produkt sztucznie barwiony), łatwo zmywa się go z prysznica/wanny i nie zapycha odpływu.

Jedyne, co mogłoby ulec zmianie to pojemność. Ja bym z przyjemnością zamówiła jakieś ogromne opakowanie i miała spokój na dłużej :D

Share This Post :
Tags : , , ,

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Bardzo cenię każdy komentarz od Was, daje mi to świadomość, że warto dla Was pisać! Dziękuje! :)
Drażnią mnie komentarze wklejane masowo na blogi o treści "fajny blog, obserwujemy? :*:):D" wiec zastanów sie 3 razy zanim wciśniesz ctrl+v. I tak wrzuce go do spamu
Anonimów poprosze o podpisywanie sie, nie lubie zwracac sie do kogoś bezosobowo :)


Obserwatorzy

Archiwum