Pomijając to, jak wygląda na skórze (a kolor ma piękny!) muszę pokazać jak wygląda w opakowaniu. Posiadam 30g proszku i mimo niewielkiego dość opakowania okazuje się, że produktu starczy na bardzo długo. Otwieranie i zamykanie jest banalnie proste, chociaż początkowo spirulina pyliła, bo była nasypana
do pełna. Na etykiecie znajdują się podstawowe informacje - skład, warunki przechowywania, data przydatności oraz waga. Przywykłam do prostych i bardzo surowych opakowań więc nie jest to dla mnie minus. Poza tym, po co przepłacać za wymyślne opakowanie? ;)
Jeśli nie wiecie czym jest spirulina, to warto zerknąć na opis ze strony:
Spirulina to mikro alga o niebiesko-zielonej barwie i spiralnym kształcie, należąca do grupy sinic.
Spirulina występuje w naturze w ciepłych wodach tropikalnych oraz
subtropikalnych, a także jest uprawiana w warunkach sztucznych. Bogata w naturalne, łatwo przyswajalne, a zarazem
bezpieczne substance odżywcze.
Spirulina zawiera najwięcej drogocennych składników ze wszystkich
poznanych roślin, dlatego stosuje się ją w bardzo szerokim zakresie. W produktach kosmetycznych ma swoje zastosowanie od bardzo dawna.
Jest bogata w naturalną prowitaminę A i białka, które są niezbędne do
odbudowy naskórka. Stymuluje odbudowę włókien elastycznych oraz
fibroblastów. Jest to źródłem białka, witamin, minerałów oraz nienasyconych kwasów
tłuszczowych, a także potrzebnych aminokwasów, ponadto bogata w
beta-karoten, którego jest 10 razy więcej niż w marchwi. Spirulina stanowi także bogate źródło kwasu linolowego i
linolenowego. Inne witaminy, które są w spirulinie to: B1, B2, B12, kwas
foliowy, kwas pantotenowy, niacyna, biotyna, witamina E oraz C.

Spirulina ma postać zielonego, drobnego proszku. Pachnie intensywnie, a jej zapach najlepiej chyba opisują trzy słowa - karma dla rybek. Zapach jest mało przyjemny na początku, ale ja się szybko przyzwyczaiłam. Ten niepozorny proszek ma właściwości przeciwrodnikowe, gojące oraz przeciwzapalne, dzięki zawartości beta-karotenu. Polisacharydy działają nawilżająco, bakteriostatycznie, przeciwzapalnie i przeciwłojotokowo. Witamina z grupy B poprawiają jakość skóry zwłaszcza suchej,
cierpiącej na zaburzenia rogowacenia naskórka oraz dotkniętej
łojotokiem.

Witamina E to antyutleniacz i substancja przeciwrodnikowa oraz
przeciwstarzeniowa, witamina D zwiększa napięcie naskórka i przyspiesza
regenerację ran, natomiast witamina K wspomaga pielęgnację skóry z
problemami naczynkowymi. Magnez wzmacnia ściany naczyń krwionośnych,
cynk działa przeciwzapalnie i przeciwtrądzikowo, a selen, który działa
antyoksydacyjnie, wspomaga leczenie trądziku.Nienasycone kwasy
tłuszczowe przywracają zaburzoną równowagę
fizjologiczną skóry, zapobiegają alergii, likwidują stany zapalne oraz
wzmacniają barierę lipidową naskórka. Zielony pigment chlorofilu działa
antyseptycznie, ściągająco, regenerująco, przeciwzapalnie i
przeciwutleniająco.
Stosowałam spirulinę na dwa sposoby. Pierwszy - walka z suchym skalpem. Mieszałam spirulinę z olejem kokosowym (świetnie neutralizuje nieprzyjemny zapach), nakładałam na głowę z szczególnym naciskiem na skórę i zostawiałam 2-3h. Po zmyciu skóra nie swędziała, nie była podrażniona. Wypłukanie zielonego proszku nie było trudne, pozbyłam się go podczas normalnego mycia włosów. Po wysuszeniu włosów na długości zostawiłam skalp w spokoju, żeby tam włosy wyschły naturalnie. Zyskałam całkiem sporo objętości (odbicie u nasady!), piękny połysk, dociążenie i zdecydowanie lepszą kondycję. Rozczesanie włosów nie sprawiło mi problemów.
Drugi sposób to rozrabianie spiruliny z hydrolatem (nie zdecydowałam się na wodę, chociaż też się nadaje) i nakładanie powstałej papki na twarz. Kolor ma piękny, zapach niespecjalnie a jak zostawicie ją bez zraszania to poczujecie jak skóra na waszej twarzy próbuje się skurczyć do rozmiaru tej, którą miałyście jako małe dzieci :D Pamiętajcie! ZRASZAMY! Papkę zmywałam małą gąbką (nieśmiertelna żółta z Oriflame) i wodą, zeszło bez problemu. Skóra po była jaśniejsza, zmatowiona, z czasem zniknęły zaczerwienienia. Cera jest odżywiona a podrażnienia złagodzone. Spirulinowa maska zmniejsza pory, a regularne stosowanie poprawia też pracę gruczołów łojowych.

A no i trzecie zastosowanie - moje rybki lubią ją jeść! :D