Kilka dni dostęp do internetu miałam równie łatwy co kraje Trzeciego Świata dostęp do czystej wody. Czyli słaby. Od wczoraj mam lepszy, żeby nie powiedzieć że idealny, więc odpowiedziałam na WSZYSTKIE zaległe komentarze, zaraz zabieram się za maile i Facebooka. Jeśli ktoś czekał - przepraszam - bo nie było to zależne ode mnie! A co do tytułu postu...
Dawno temu, kiedy jeszcze Helmer był u mnie w liczbie pojedynczej przywiozłam sobie z ojczyzny top matujący. Drugi. Pierwszy, kupiony jakoś w okolicach 2012 roku (obstawiam końcówkę, ale kto to wie) nie zadowolił mnie na tyle, bym go pokochała. No i można niby zmatowić lakier nad parą wodną, ale po co?
Testując Matowy preparat nawierzchniowy marki Dor zauważyłam rażącą różnicę między efektem jaki daje top za 2zł w porównaniu z topem za ~30zł marki Kinetics.
Zanim przejdę do porównania chciałabym jednak pokazać jak wygląda efekt, który można osiągnąć przy pomocy Dora (do Diora mu blisko!). Mówcie co chcecie, ale dla mnie efekt dupkę urywa i nią żongluje. Chciałam mat, mam mat i to tak mocny, że nie można się pomylić. Co więcej, takie paznokcie wytrzymują 2-3 dni i nie robią się na powrót błyszczące. Minus? Top osłabia jakość lakieru kolorowego, lubi sobie odprysnąć. Nie odpryskuje z żeli i akryli.


Skoro był solo, to teraz w porównaniu z Kineticsem. Kinetics zły nie był, ale matowił na krótko. Nie wiem, czy napis na opakowaniu ("Matte one night") coś sugerował, jednak to, co top robił mnie trochę zniechęciło. Zmatowienie było słabe, bardziej widoczna była tu mleczna poświata. Tym samym na czarnym lakierze wyglądało to źle. Trwałość jeszcze gorsza niż przy Dorze, bo jeden dzień to trochę słabo. No i wysychanie. Kinetics lubił sobie wysychać godzinę, po czym nagle w ramach niespodzianki pojawiały się na nim odbite faktury ubrań czy gąbki do mycia naczyń.
Oba topy po ok 2-3h zrobiły się minimalnie bardziej matowe, ale już wtedy zdjęć nie zrobiłam. Zapomniałam też opisać kilka szczegółów- Dor jest rzadszy i ma cieńszy pędzelek. Trzeba uważać przy malowaniu, bo czasami widać ślady po pędzelku. Z drugiej strony Kin jest gęsty i ciężko go nałożyć cienką warstwą, a gruba drażni mlecznym nalotem.