Autor: Panna Dominika / 23 cze 2015 / 11 Comments / higiena i pielegnacja , murier , odżywka do rzęs
Rzęsy do nieba?
Drugi post w tym tygodniu, mamy sukces. Wciągnęły mnie książki i seriale, dalej mam też na głowie pracę więc miło było odskoczyć i napisać coś na blogu. Wracam do kosmetyków marki Murier, tym razem coś co od samego początku bardzo chciałam przetestować, czyli odżywka do rzęs MurierLash.
O pierwszych wrażeniach z testowania kosmetyków Murier pisałam jakiś czas temu, odsyłam zatem tam po kilka wstępnych szczegółów. Jeśli przegapiliście post o Ha3+ Lifetime Night Serum to też polecam zerknąć :)
Wspomniana odżywka była najbardziej wyczekiwanym produktem więc testowanie trwało długo. Chciałam się upewnić, że efekt nie zniknie po tygodniu, szczególnie że w przypadku tego typu produktów cena jest zazwyczaj spora.
O pierwszych wrażeniach z testowania kosmetyków Murier pisałam jakiś czas temu, odsyłam zatem tam po kilka wstępnych szczegółów. Jeśli przegapiliście post o Ha3+ Lifetime Night Serum to też polecam zerknąć :)
Wspomniana odżywka była najbardziej wyczekiwanym produktem więc testowanie trwało długo. Chciałam się upewnić, że efekt nie zniknie po tygodniu, szczególnie że w przypadku tego typu produktów cena jest zazwyczaj spora.
Serum jest zapakowane w kartonik, a w kartoniku leży sobie bezpiecznie w czarnej plastikowej wkładce. Opakowanie jest naprawdę ładne i profesjonalne. Sama odżywka jest zamknięta w - również plastikowym - białym opakowaniu. Poręczne, ładne, z łatwością mieści się w każdej kosmetyczce. Napisów jest mało, wszystko wygląda elegancko.
Pędzelek w środku jest długi, miękki i dobrze przycięty. Osobiście nakładałam odżywkę w ten sam sposób co eyeliner, czasami uzupełniałam luki czubkiem pędzelka. Konsystencja odżywki sprawia, że nic nie spływa do oka.Nie mogę się doczepić tu do niczego, chociaż bardzo bym chciała bo po prostu lubię. Producent się postarał i nawet takie duperele jak miękkość włosia pasuje mi idealnie. Zapachu nie zanotowałam.
Na koniec jeszcze efekt na rzęsach. Pierwsze dwa zdjęcia ilustrują stan moich firanek przed rozpoczęciem kuracji. Mamy tu przerwę, bo sobie kilka rzęs w nieznanych okolicznościach wyrwałam, same włoski są dość grube, ale krótkie. Na brwi nie zwracajcie uwagi, zapuszczałam się na woskowanie :) Dodam jeszcze że na dolnych rzęsach odżywki nie używałam, bo włoski mam tam dość długie, ponadto tak łatwiej było zanotować różnicę. 
Efekt poniżej zanotowałam po 6 tygodniach i od tego czasu, stosując odżywkę co 3-4 dni dalej nic się nie zmieniło. Dziura się szybko załatała, długość rzęs się wyrównała i oczywiście włoski są dłuższe. Zrobiły się bardziej elastyczne, bardziej podatne przy tuszowaniu, delikatnie ściemniały. Są grubsze, chociaż na tym mi jakoś strasznie nie zależało. Bardzo istotne jest, że już nie wypadają tak łatwo podczas robienia demakijażu.
Jak tylko zauważę, że efekty zaczynają znikać zainwestuję w kolejne opakowanie. Odżywkę można kupić na stronie Murier Paris. Kosztuje 179zł, czyli w zasadzie nie odbiega cenowo od innych specyfików tego typu na naszym rynku, a przynajmniej nikomu się tęczówki nie odbarwiają (jeszcze, i miejmy nadzieję że nigdy).
11 komentarzy :
Bardzo cenię każdy komentarz od Was, daje mi to świadomość, że warto dla Was pisać! Dziękuje! :)
Drażnią mnie komentarze wklejane masowo na blogi o treści "fajny blog, obserwujemy? :*:):D" wiec zastanów sie 3 razy zanim wciśniesz ctrl+v. I tak wrzuce go do spamu
Anonimów poprosze o podpisywanie sie, nie lubie zwracac sie do kogoś bezosobowo :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Efekt prawie, ze 'wow' moje rzeski na dole to tak jakby ich nie bylo ;x
OdpowiedzUsuńja moje dolne podcinam :)
UsuńŚwietny efekt!
OdpowiedzUsuńNie zaprzeczę :)
UsuńWow! Efekt jest super! :-)
OdpowiedzUsuńNie miałam jeszcze niczego z tej firmy.
No powiem Ci, że się nie spodziewałam efektu :)
Usuńładny efekt ale wybacz.. po masz rzęsy malowane cieniem lub henną jak nie lekkim tuszem i to widać :(
OdpowiedzUsuńWybaczam, bo... na rzęsach nie mam nic poza odżywką :)
UsuńPodobają mi się bardzo efekty :)
OdpowiedzUsuńWięc skąd ten obsypany odcień fioletu na dolnych i górnych rzęsach ?
OdpowiedzUsuńNa pierwszych dwóch zdjęciach PRZED kuracją mam pozostałości po linerze, który wżarł się w skórę. Na dwóch ostatnich zaś możesz widzieć jedynie moje sińce pod oczami albo podrażnioną skórę po zapaleniu powiek i ŁZS ;)
Usuń