Jakoś zaraz po lecie pisałam Wam o moim urlopie w Hiszpanii i całkiem fajnym stroju kąpielowym. Dzisiaj dla odmiany porozmawiamy o... szaliku. Miałam go dorzucić do postu wakacyjnego, bo szalik świetnie zastąpił mi kocyk na lotnisku i sukienkę na plaży, ale uznałam, że co za dużo to niezdrowo i olałam sprawę. Dzisiaj wpadam, bo w Anglii jest zimno a ja się z szalikiem przeprosiłam i znowu się nosimy.
Szalik ma wymiary 140x140 czyli jest idealny do owijania się nim w chłodne dni. Zakrywa szyję, ale też ramiona a dobrze zawinięty potrafi dołożyć sporo ciepła na całą górną połowę ciała. W deszczu nieźle nosi się na głowie, aczkolwiek tego nie polecam bo look a'la babcia gwarantowany. Materiał jest mega przyjemny, pierze się fajnie i nie mechaci się. Skoro mowa o praniu - noszę szalik z czarnym płaszczem i wypranie go (szalika!) było obowiązkowe bo taki wyjęty od razu z woreczka zostawia wszędzie białe niteczki. Posiadaczki kotów wiedzą co mam na myśli :) Szalik z kotami wspólnego nie ma nic, ale efekt na odzieży jest ten sam :)
Miałam zrobić zdjęcia poglądowe zawijania się w szalik ale siła wyższa mnie zatrzymała. Na szczęście na zaful.com są pokazane 3 opcje a że ja robię z tym szalikiem dokładnie to samo, to pokażę Wam jak to wygląda na dobrej jakości zdjęciach :)
Koszt szalika to około 45-50zł, zależy od kursu i promocji na stronie :)Więcej modeli tutaj

Piękny szal, uwielbiam takie.
OdpowiedzUsuń:)
UsuńCiepły szal to dobra rzecz :)
OdpowiedzUsuńNajlepsza! Zaraz po czekoladzie :D
Usuńuwielbiam takie szale
OdpowiedzUsuńNo ba! Najlepsze są! :D
UsuńUwielbiam takie szale!!!
OdpowiedzUsuńMasz jakieś? Mnie się marzy jeszcze jeden ale nie wiem jaki kolor bym chciała :D
Usuń